Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Biura podróży

Ustawa o imprezach turystycznych – czy jest na sali kworum?

W posiedzeniu podkomisji wzięło udział tylko czterech z jedenastu posłów. Zainteresowanie strony społecznej i rządowej było o wiele większe
Filip Frydrykiewicz
Brak zainteresowania posłów opóźnia prace nad najważniejszą dla turystyki wyjazdowej ustawą o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych

Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego projektu o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych musiała wczoraj przerwać pracę wcześniej niż planowała, bo na sali zabrakło jej przewodniczącego Grzegorza Janika (PiS) i wiceprzewodniczącego Jacka Falfusa (PiS), a trzeci z członków kierownictwa tej komisji, Jerzy Kozłowski (Kukiz'15), musiał wyjść na posiedzenie innej, ważniejszej z jego punktu widzenia, podkomisji ("chodzi o reformę służby zdrowia" - wyjaśnił). Tymczasem prace podkomisji może prowadzić tylko jeden z nich. Zresztą na 11 członków podkomisji na posiedzenie przyszło jedynie czterech, co dawało wprawdzie kworum (jedna trzecia składu podkomisji), ale wyjście jednego posła to kworum zrywało.

W tej sytuacji nadal nie wiadomo, jaki będzie los zgłoszonych przez Polską Izbę Turystyki i Polską Izbę Ubezpieczeń poprawek do projektu. Wczoraj ich przedstawiciele powtórzyli swoje argumenty, które wyłuszczyli już na pierwszym posiedzeniu podkomisji, dwa tygodnie temu (czytaj: "Branża turystyczna: Projekt ustawy o imprezach turystycznych trzeba poprawić")

Prezes PIT Paweł Niewiadomski zwracał uwagę, że ważne jest, by w ustawie znalazła się właściwa transpozycja dyrektywy unijnej w kwestii ograniczenia odpowiedzialności odszkodowawczej organizatora wyjazdu w razie niewykonania umowy o imprezę turystyczną. Jak mówił, jest on niejasny i niezgodny z intencją twórców dyrektywy. Izba zapytała kilku prawników o jego interpretację i za każdym razem usłyszała nieco inną wersję, każdy z nich inaczej rozumiał przepis.

PIT nalega także, aby projektodawca zrezygnował z uchylenia nową ustawą obowiązku składania przez organizatorów wypoczynku dzieci i młodzieży oświadczenia, czy robią to zarobkowo, czy nie. Takie rejestry prowadzą kuratoria oświaty. Ich wprowadzenie w zeszłym roku ustawą o systemie edukacji spowodowało, że z szarej strefy wyszło – jak szacuje PIT - około 800 firm. Wcześniej prowadziły one działalność bez zezwolenia marszałka, teraz zarejestrowały się jako legalni organizatorzy turystyki. Jak podnosił wcześniej Niewiadomski, to bardzo korzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa dzieci, przejrzystości rynku turystyki, ale także z punktu widzenia wpływów do budżetu państwa.

PIT zabiega również o sprecyzowanie niektórych definicji zawartych w projekcie. Chodzi o pojęcie imprez „okazjonalnych". W tak zwanych motywach dyrektywy mowa jest o tym, ze chodzi o takie imprezy, które są organizowane kilka razy w roku. Bez wprowadzenia do ustawy precyzyjniejszego sformułowania będzie prowadzić do jeszcze większego bałaganu niż jest dzisiaj – przekonywał prezes PIT. – Naszym zdaniem hula tu szara strefa, nikt się tym nie zajmuje – mówił. I wskazywał, że urzędy marszałkowskie nie mają narzędzi, żeby ścigać firmy działające nielegalnie.

Niewiadomski podkreślił też, że w projekcie ustawy brakuje odzwierciedlenia zapisanego w dyrektywie obowiązku publicznego informowania o organizowaniu imprez niepodlegających ustawie. PIT zaproponował więc stworzenie rejestru imprez okazjonalnych. Jeśli bowiem obowiązek ten nie będzie realizowany, to urzędy marszałkowskie nie będą miały możliwości kontrolowania, jak przeprowadzane są imprezy nieodpłatne, skierowane do ograniczonego grona odbiorców.

Proszony o zajęcie stanowiska wiceminister sportu i turystyki Dariusz Rogowski zapowiedział, że strona rządowa odniesie się do uwag PIT po ich przeanalizowaniu.

Polska Izba Ubezpieczeń postuluje z kolei uproszczenie mechanizmu sprowadzania do kraju klientów upadłych biur podróży i wypłacania pieniędzy poszkodowanym. Jako organizatora tych działań widziałaby Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Prawnik PIU Radosław Potrzeszcz podkreślał, że to również spowoduje, że wszyscy poszkodowani będą tak samo potraktowani. Inaczej grozi sytuacja, że ci, którzy zgłoszą się wcześniej będą szczęśliwcami obsłużonymi sprawniej, bo dostaną pieniądze z gwarancji, a ci, którzy zgłoszą się później, będą musieli czekać na pieniądze z puli TFG.

Dyrektor Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, działającego w strukturze UFG, Renata Mentlewicz przekonywała jednak, że UFG nie może wziąć na siebie nowego obowiązku, bo nie ma zespołu zajmującego się likwidacją szkód, a tworzenie go tylko na wypadek upadłości firmy byłoby nieracjonalne. A prawnik Ministerstwa Sportu i Turystyki Dominik Borek dodawał, że każdy klient będzie potraktowany tak samo, bo każdy dostanie z powrotem wszystkie pieniądze. Zapewniał, że przewidziana w projekcie procedura zapewni ich płynne wypłacanie. Uspokajał, że dotychczas zaledwie niecałe 0,2 procent z 28 tysięcy gwarancji wystawionych w latach 2009 – 2016 było uruchomionych. Problem jest więc marginalny.

Proponowany system skrytykował również, jako najbardziej skomplikowany w Unii Europejskiej, Paweł Niewiadomski. Biorą w nim udział aż trzy podmioty: urząd marszałkowski, firma ubezpieczeniowa i TFG. Przypomniał, że ministerstwo deklarowało podczas prac nad ustawą o TFG, że przy okazji wprowadzania do polskiego prawa dyrektywy unijnej, zastanowi się nad nowym, kompleksowym systemem zabezpieczenia klientów biur podróży. Tak się jednak nie stało.

- W branży turystycznej zaufanie klienta jest najważniejsze – komentował prowadzący obrady poseł Jerzy Kozłowski. – Interesy klienta i branży są więc zbieżne – każdemu zależy na pewności realizacji i pełnym zwrocie pieniędzy w razie niewypłacalności biura podróży. To wspólny interes i do tego musimy dążyć.

Zwrócił jednocześnie uwagę, że potrzebny jest mechanizm chroniący rynek i konsumentów przed „cwaniakami gospodarczymi", którzy będą „żerować na działalności funduszu gwarancyjnego, bo klient będzie miał pewność, że i tak kasę odzyska".

Zarówno zastrzeżenia PIT jak i PIU poparła wicedyrektor Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego Izabela Stelmańska, występująca też w imieniu pozostałych urzędów marszałkowskich. Jak tłumaczyła, procedura sprowadzania turystów z zagranicy, a następnie wypłacania im odszkodowań, jest zagmatwana. Już dzisiaj niemal każdy wniosek składany przez poszkodowanych trzeba po kilka razy odsyłać do uzupełnienia.

Apelowała, żeby nie tworzyć prawa na sytuacje niegroźne, ale przewidywać najgorsze scenariusze. – Trzeba patrzeć, co się może wydarzyć – mówiła. – Przy tworzeniu poprzedniej ustawy, nie przypuszczaliśmy, że środków z gwarancji ubezpieczeniowych może nie wystarczyć na pokrycie roszczeń, ale życie pokazało, że tak się stało - wskazywała.

Po dyskusji podkomisja zdążyła pochylić się nad pierwszymi czterema, z siedemdziesięciu dwóch, artykułami projektu. Później przerwała pracę. Ponownie spotka się w czwartek. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, projekt powinien wyjść już jako przegłosowana ustawa z Sejmu za dwa tygodnie.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL