Posłowie chwalą projekt ustawy o imprezach turystycznych

aktualizacja: 13.09.2017, 10:52
Założenia projektu przybliżał posłom wiceminister Jarosław Stawiarski
Założenia projektu przybliżał posłom wiceminister Jarosław Stawiarski
Foto: sejm.gov.pl

W Sejmie rozpoczęły się prace nad rządowym projektem ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych. Odbyło się pierwsze czytanie na posiedzeniu plenarnym. Izba skierowała dokument do dalszych prac w komisji

REDAKCJA POLECA
31.07.2017
Rząd przyjął nową ustawę turystyczną
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Projekt przedstawiał posłom wiceminister sportu i turystyki Jarosław Stawiarski. Jak wyjaśniał, projekt ustawy powstał z konieczności dostosowania polskiego prawa do założeń uchwalonej w zeszłym roku dyrektywy unijnej. Dyrektywa z kolei jest reakcją Unii Europejskiej na zmiany zachodzące na rynku turystycznym, głównie w wyniku rozwoju internetu. - Poszerzyły się kanały dystrybucji usług i zwiększyła indywidualizacja ofert - mówił Stawiarski.

Zauważył, że „coraz popularniejsze jest łączenie przez podróżnych różnych usług turystycznych".

Śniadania w umowie

Przepisy nie obejmą - referował wiceminister - wycieczek okazjonalnych, organizowanych na zasadach niezarobkowych i dla określonej grupy podróżnych, a także podróży służbowych.

Projektowane przepisy wprowadzą nowe definicje, na przykład: przedsiębiorca turystyczny, powiązane usługi turystyczne, punkt sprzedaży czy organizator turystyki (rozszerzenie zakresu pojęcia).

- Znajdą się także w tej ustawie obowiązki informacyjne wobec podróżnych nałożone na organizatorów turystyki i przedsiębiorców - mówił Stawiarski.

Kolejnym elementem tego projektu jest usprawnienie systemu zabezpieczeń finansowych na wypadek niewypłacalności firmy turystycznej. Nowe przepisy wprowadzają także możliwość zwrotu składek wpłacanych do Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego. Nowym będzie też mechanizm zgłaszania przez klientów poszkodowanych w wyniku upadku biura podróży roszczeń bezpośrednio do ubezpieczyciela (teraz do marszałków województw).

Projekt przewiduje kary za nieprzestrzeganie przepisów ustawy.

Jak mówił dalej Stawiarski, projekt doprecyzowuje również stare przepisy. Na przykład konstrukcję umowy o udziale w imprezie turystycznej. Będzie w niej zawarta m.in. liczba posiłków na wycieczce, czy informacja o dostępności imprezy turystycznej dla osób o ograniczonej zdolności ruchowej.

Ważną nowością z punktu widzenia klienta biura podróży, ale także samego organizatora będzie możliwość łatwiejszego niż dotychczas przeniesienia rezerwacji na inną osobę, sprecyzowane będą też przepisy o zgłaszaniu przez klientów reklamacji i o odpowiedzialności touroperatorów za niewłaściwe wykonanie usługi.

Co z pielgrzymkami?

Wszystkie kluby pozytywnie zaopiniowały projekt ustawy i zgodziły się, że powinien on być skierowany do dalszych prac w sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki. Jednak w krótkich wypowiedziach posłów pojawiło się kilka wątpliwości. Zabierający głos w imieniu klubu PiS Grzegorz Janik niepokoił się brakiem precyzji w takich określeniach jak, „okazjonalnie", " cele niezarobkowe" czy „ograniczona grupa podróżnych".

- Musimy w dalszych pracach – mówił dalej - odpowiedzieć też na pytania, czy spod ustawy będzie wyłączona turystyka społeczna, pielgrzymkowa, obozy harcerskie. Co z wyjazdami klubów sportowych i wycieczkami szkolnymi?

Tomasz Kucharski z PO mówił, że zdaniem jego klubu rząd słabo wspomaga rozwój turystyki w Polsce. – Miejmy nadzieję, że projektowane przepisy nie tylko będą zabezpieczać ludzi korzystających z usług turystycznych, ale też zabezpieczą firmy, które muszą konkurować na wolnym rynku – mówił.

Zauważył, że ministerstwo nie złożyło sprawozdania z działalności Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, który powołało rok temu w szybkim tempie.

Sprzedaż wycieczki to nie sprzedaż garnków

- Mam zastrzeżenia do niektórych zapisów – mówił z kolei Jerzy Kozłowski z Kukiz'15 i zwracał uwagę na nieprecyzyjne określenie „okazjonalny" w części dotyczącej wyłączeń. Jak wyjaśniał, obawia się, że nie zlikwiduje to szarej strefy w turystyce.

Kozłowskiemu nie podobał się również artykuł mówiący o możliwości odstąpienia od umowy przez klienta biura podróży bez ponoszenia kosztów w wypadku wystąpienia „nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności występujących w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie". – Czy to ma prasa napisać, że gdzieś w świecie są jakieś przesłanki do tego, czy raczej chodzi o komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych? To trzeba doprecyzować – mówił.

- Ale najbardziej niepokoi mnie, jako człowieka, który zjadł zęby na turystyce (Jerzy Kozłowski był agentem turystycznym w Koszalinie – red.) przepis, że klient może odstąpić od umowy w ciągu siedmiu dni bez ponoszenia kosztów i podawania przyczyn, jeśli podpisał ją „poza lokalem przedsiębiorstwa". Często – wyjaśniał poseł – umowy są zawierane u klienta. Tymczasem sprzedaż wycieczki to nie sprzedaż garnków, uruchamiany jest łańcuch zamówień. Trzeba płacić zaliczki albo ponosić koszty. Jeśli potencjalny turysta zobaczy następnego dnia lepszą cenę u innego touroperatora, lepszy last, zrezygnuje i kto wtedy poniesie te koszty? Poniesie je agent, ponieważ touroperator go za to obciąży. Będę nalegał, żeby ten ustęp po prostu wykreślić.

Elżbieta Stępień z Nowoczesnej pochwaliła projekt jako przygotowany starannie, nie budzący kontrowersji i działający na korzyść konsumentów.

Nastąpi teraz etap prac nad projektem w komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki, a właściwie w utworzonej specjalnie do tej ustawy podkomisji. Jest co do tego zgoda wśród posłów. Jak się dowiaduje Turystyka.rp.pl, większość parlamentarna planuje zakończyć prace nad projektem, do 24 października. Później ustawa powędruje do Senatu, a jeśli tam nie będzie zmieniona, do podpisu prezydenta. Unijna dyrektywa musi bowiem być implementowana do końca tego roku, a jej przepisy mają wejść w życie 1 lipca 2018 roku.

POLECAMY

KOMENTARZE