Biura podróży

Betlej: Wakacje tanieją niepokojąco

Filip Frydrykiewicz
Przedłużający się okres bardzo niskich cen w biurach podróży może niepokoić, gdyż zbiega się z podwyższonymi kosztami cen paliwa lotniczego. Może to obniżyć tegoroczne wyniki touroperatorów – pisze ekspert

Jeśli uwzględnić, że chodziło o tydzień z drugim majowym długim weekendem, to był to i tak niezły wynik – tak prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej ocenia dane o sprzedaży w biurach podróży, jakich dostarczył w zeszłym tygodniu raport Polskiego Związku Organizatorów Turystyki. W cotygodniowym omówieniu wydarzeń Betlej odwołuje się do wyniku dotyczącego 22 tygodnia tego roku (przełom maja i czerwca).

Z powodu wysokiej bazy odniesienia dynamika wzrostu sprzedaży imprez lotniczych znacząco spadła, bo do zaledwie 6,3 procent (tydzień wcześniej 17,3 procent), dynamika dwuletnia wyniosła zaś tylko 5,1 procent, podczas gdy tydzień wcześniej sięgnęła 42,9 procent (więcej: "W biurach podróży drastyczny zjazd cen").



Zdaniem eksperta słabnącą dynamikę sprzedaży wycieczek powodować mogą typowe przejściowe osłabienie nastrojów konsumenckich, zbliżający się mundial w Rosji. Gorszy wynik wzrostu może też wynikac z przyczyn technicznych – dane PZOT nie uwzględniają w statystykach imprez sprzedawanych przez biuro TUI Poland, w którym dynamika wzrostu przekracza średnią dla reszty branży. „Na tę ostatnią przyczynę mogą wstępnie wskazywać dane z alternatywnych źródeł, które wskazują na wyższe przyrosty bieżącej liczby pasażerów czarterowych niż wynikające z raportów z systemu MerlinX" - pisze Betlej.

Prezes Traveldaty zwraca uwagę, że bardziej niepokojące jest jednak drastyczne obniżenie cen wycieczek z bliskimi terminami wylotów. Zjawisko spadających cen rozszerzyło się nawet na czerwiec, wyraźnie obejmując już kierunki dotychczas relatywnie dobrze opierające się dużym zniżkom jak Turcja i Egipt.

Wyraźnie zaczynają już spadać ceny wycieczek na pierwszą połowę lipca – chociaż podobnie jak wcześniej w czerwcu, nie obejmują one relatywnie bardzo popularnych w tym roku Turcji i Egiptu. Traveldata ilustruje zjawisko wykresem – to bardzo niepokojące.

Na wykresach widoczne są znaczne zmiany (z reguły spadki) cen rok do roku, które pogłębiają się wraz ze zbliżaniem się terminu wylotu. Zjawisko to widoczne jest na razie przede wszystkim dla wyjazdów czerwcowych, przy czym stosunkowo najlepiej opierają się mu Bułgaria, Egipt i Turcja. Dla wycieczek z wylotami w drugim tygodniu lipca spadek cen rok do roku nie obejmuje jeszcze Turcji i Egiptu cieszących się obecnie dużym powodzeniem, zwłaszcza w Polsce B – wyjaśnia Betlej.

Biura podróży oddają klientów

Przedłużający się okres bardzo niskich cen może niepokoić, gdyż zbiega się z podwyższonymi kosztami części biur podróży, wynikającymi ze znacznie zwiększonych cen paliwa lotniczego i nieco słabszego złotego. Może to obniżyć tegoroczne wyniki touroperatorów, co w dalszej perspektywie może mieć znaczenie, jeśli osłabnie koniunktura w turystyce w kolejnych sezonach.

Jedną z przyczyn tak niskich cen – snuje przypuszczenia autor - może być organizowanie sobie wakacji przez ludzi samodzielnie, z wykorzystaniem przelotów tanimi liniami lotniczymi. Między innymi w wyniku wzrostu zamożności gospodarstw domowych i dopłat z programów socjalnych rządu, szczególnie mocno wzrasta popyt na zagraniczne wycieczki. A ponieważ chodzi o całe rodziny, prowadzi to do zwiększania skali nierównowagi między szczytem sezonu a okresami przed i po sezonie. W połączeniu ze zwiększaniem oferty tanich linii w tempie wyraźnie szybszym od wzrostu ruchu w biurach podróży i ich bardziej regularnym (rejsowym) charakterem (zwłaszcza w Ryanairze), powoduje to relatywnie szybszy wzrost ich udziału właśnie poza szczytem sezonu. Powoduje to, że organizatorzy muszą oddawać tanim liniom znacznie większą część rynku, a obrona przed takim zjawiskiem odbija się na cenach.

Betlej przedstawia wykres zmian cen rok do roku na najważniejszych kierunkach w drugich (zwykle pierwszych pełnych) tygodniach poszczególnych miesięcy. Liczby dla sierpnia pokrywają się z zawartymi w tradycyjnie zamieszczanym wykresie zmian cen rok do roku umieszczonym pod mapką rocznych zmian cen na najważniejszych kierunkach. Głównym wnioskiem z wykresu jest zaskakująco duża przecena rok do roku wyjazdów z biurami podróży we wszystkich kierunkach, co nasuwa myśl o niespodziewanym powrocie (prawdopodobnie krótkotrwałym) ofert last minute – pisze autor.

Problem nierównowagi narasta i raczej nadal będzie narastał z sezonu na sezon, chyba że nastąpią istotne zmiany w proporcjach i zwyczajach wyjazdowych Polaków na podobieństwo bogatszych społeczeństw, w których występuje znaczna liczba wyjazdów seniorów przed i po sezonie. W naszym regionie Europy tanie linie lotnicze znacznie spowolniły pierwotnie planowaną ekspansję i w sezonie nie odgrywają jeszcze większej roli, ale poza sezonem stają się dla touroperatorów coraz bardziej dokuczliwym konkurentem – pisze Betlej.

Tanie linie lepiej przewidują popyt

Warto też zauważyć – wyjaśnia ekspert - że stosunkowo korzystne ceny wycieczek utrzymują się na kierunkach takich jak Korfu i Teneryfa, gdzie występuje znaczna, a nawet wzrastająca liczba rejsów tanimi liniami, a duże spadki występują na Fuerteventurze, z której tanie linie (Ryanair) zrezygnowały. W opinii niektórych osób świadczy to, że np. Ryanair przy uruchamianiu jakiegoś kierunku ożywia na nim ruch niejako ex post, w tym również ruch w biurach podróży. W rzeczywistości trafniejsze może być rozumowanie odwrotnie, gdyż Ryanair raczej wpasowuje się w trendy jeszcze ex ante i otwiera lub zamyka kierunki, które jego zdaniem będą podlegać wyraźnej koniunkturze lub dekoniunkturze i w tych ruchach wyprzedza zwykle biura podróży.

Traveldata przedstawia też wykres zmian cen rok do roku w ofercie ogółem tanich linii i biur podróży (grube linie), z tym że dla tanich przewoźników jest on rozbity na przebieg cen w Ryanairze i w Wizz Airze, jako że każda prowadzi inną politykę odnośnie cen – Wizz Air jest najczęściej bardziej lastowy (ale nie zawsze), a Ryanair bardziej zrównoważony (też nie zawsze).

Przy okazji widoczne jest, że przewoźnicy lotniczy starają się wyprzedzać kłopot z zapełnieniem samolotów obniżaniem cen, podczas gdy biura podróży dłużej ich bronią, ale często zmuszone są stosować niższe ceny w samej końcówce sprzedaży – wyjaśnia Betlej

Tak zwane tanie linie nie tylko całkiem trafnie rozpoznają trendy na rynkach skąd zabierają pasażerów, ale też na rynkach do których ich zawożą. Nie jest to wcale kwestia lepszych kompetencji czy menadżerskich umiejętności ludzi, ale stosowania zaawansowanych modeli cyfrowych, które rozpoznają ewolucję popytu w turystyce wyjazdowej – przekonuje prezes Traveldaty.

Grecja trzyma się mocno

Teraz Betlej zagląda do statystyk sieci Wakacje.pl. W minionym tygodniu ponownie zdecydowanie najbardziej zyskiwała Grecja, której udział w rynku wzrósł już ósmy raz z rzędu, tym razem o 0,42 procent - pisze.

W odróżnieniu od wcześniejszych trzech tygodni tym razem dość znacznie, czyli o 0,25 procent, zyskiwała również Turcja.

Kierunkiem, który w ubiegłym tygodniu zanotował największą zniżkę udziałów w rynku była z kolei Hiszpania (minus 0,16 procent), a przyczyniła się do tego wyraźnie mniejsza sprzedaż wycieczek z wyjazdem w czerwcu, przy stagnacji odnotowanej w pozostałych miesiącach.

Kolejnym kierunkiem, którego rynkowe udziały uległy znaczącemu zmniejszeniu była Bułgaria (spadek o 0,15 procent).

Przecena Thomasa Cooka – odwrót od turystyki?

Oceniając w kategoriach plusów i minusów dla turystyki wyjazdowej wydarzenia minionego tygodnia prezes Traveldaty wskazuje jako „złowrogi mninus" wyniki

Prezes Traveldaty w skrócie omawia też efekt jaki wywołało ogłoszenie wyników półrocznych (1 października – 31 marca) dwóch europejskich gigantów turystyki wyjazdowej. Pierwszy ogłosił je 8 maja TUI Group ("TUI rośnie zgodnie z planem"), a 17 maja zrobił to Thomas Cook ("Egipt i egzotyka poprawiają wynik Thomasa Cooka"). „Konferencje zorganizowane przy tej okazji nie wniosły wiele nowego, gdyż są to wydarzenia PR-owe. Wydaje się jednak, że cieplejsze komentarze zebrał Thomas Cook, który w tego rodzaju wydarzeniach często wypada lepiej. Dziennikarze najczęściej nie analizują krytycznie sytuacji tylko po prostu powtarzają tezy głoszone przez zarządy spółek" - komentuje Betlej.

 

Jak pisze dalej w efekcie ceny akcji Thomasa Cooka w ciagu ostatnich dwudziestu dni mocno spadły – aż o 24,1 procent, ze 146,1 do 110,9 funta. Nie była to wcale wina jakiejś ogólnej słabości na rynku, gdyż akcje konkurenta, TUI Group, zostały przecenione w tym okresie mniej niż 1,1 procent.

Thomas Cook przy bliższej analizie jego wyników rzeczywiście wypadł blado, ale nie aż tak blado, aby uzasadniało to taką wyprzedaż akcji. Co więc mogło przyczynić się do tak gwałtownych zmian cen akcji koncernu? - pyta Betlej. I odpowiada: Wytłumaczeniem takiej reakcji może być diagnoza, że najlepsze czasy dla branży turystycznej już minęły. Inwestorzy zwykle wolą spółki efektywniejsze, których ryzyko biznesowe w czasie dekoniunktury jest mniejsze, a nawet daje im ona szanse na wzmocnienie pozycji biznesowej – był to przypadek Grecosa Holiday w roku 2012, czy ogólna historia biur Itaka i Rainbow. TUI Group jako koncern o zdywersyfikowanym charakterze (wycieczkowce, hotele, linie lotnicze plus znaczna działalność touroperatorska) wydaje się dużo mniej ryzykowny niż Thomas Cook oparty jedynie na trzecim i czwartym z wymienionych filarów biznesowych.

W mniej pewnej sytuacji rośnie też znaczenie kapitałów własnych, które są słabą stroną Cooka, a stosunkowo silną TUI Group. Tę ostatnią dodatkowo stać też na wypłacanie stosunkowo dużej dywidendy - około 2 miliardów złotych za 2017 rok, podczas gdy Thomas Cook płacił około 50 razy mniej. W tzw. dobrych czasach ma to mniejsze znaczenie, ale można przypuszczać, że wątła baza kapitałowa koncernu w obliczu możliwej dekoniunktury dodatkowo skonfundowała część inwestorów – przypuszcza autor.

Itaka ma więcej pieniędzy niż Thomas Cook

W tej kwestii objawiła się też szokująca na pierwszy rzut oka informacja, że według wszelkiego prawdopodobieństwa według stanu na 31 marca 2018 roku fundusze własne Itaki przewyższają fundusze własne Thomasa Cooka. Przy całkiem racjonalnym założeniu, że nie uległy one istotnej zmianie między 31 grudnia 2017 roku a 31 marca 2018 roku kapitały Itaki wynoszą ponad 288 mln złotych, a Thomasa Cooka około 35 mln funtów, czyli 170 milionów złotych.

Należy przypuszczać, że ta niecodzienna sytuacja jest przejściowa, gdyż albo koncern – tak jak było to już kilkakrotnie w przeszłości – zostanie dokapitalizowany ze źródeł zewnętrznych, albo ewentualnie uzupełni kapitały po wypracowaniu zysku. Dla porównania kapitały TUI Group wahają się przeważnie w granicach 12-15 miliardów złotych.

Najważniejszym przesłaniem z tak nagłego zróżnicowania traktowania TUI Group i Thomasa Cooka jest jednak wyraźny sygnał ostrzegawczy z rynków przed zmianą koniunktury w europejskiej turystyce. Tak to już bowiem jest, że rynki kapitałowe z reguły dość trafnie antycypują niekorzystne trendy i wycofują się z wyprzedzeniem z branż, w których dostrzegają niekorzystne dla nich perspektywy – pisze Andrzej Betlej.

Osłabienie postrzegania koniunktury w turystyce wyjazdowej może być generalnie trafne, jako że różnorodnych sygnałów wskazujących na taki bieg wydarzeń jest coraz więcej. Nie oznacza to jednak automatycznie wyraźnego osłabienia koniunktury w naszej rodzimej branży turystycznej, czy w gospodarce jako całości. Wiele zależy od skuteczności polityki rządu, a także NBP, który jako niemal jedyny w rozwiniętym świecie (OECD) zachował jeszcze w nienaruszonym stanie wszystkie niekonwencjonalne instrumenty polityki monetarnej.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL