Marat: uważam współpracę z Amber Gold za błąd

aktualizacja: 13.09.2017, 11:23
Foto: PAP/Jakub Kamiński

Uważam współpracę z Amber Gold za błąd w mojej drodze zawodowej, wykazałem się brakiem czujności, ale zdecydowanie wierzyłem, że linie lotnicze OLT mogą być awangardowym przedsięwzięciem na polskim i europejskim rynku - zeznał Emil Marat w środę przed komisją śledczą ds. Amber Gold.

REDAKCJA POLECA
13.09.2017
Amber Gold: Rozbieżność w stenogramach
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Marat podkreślił też, że nie ostrzegał zarządu firmy Amber Gold "o jakichkolwiek działaniach służb specjalnych wokół spółki".

"Marcin P. twierdził, że prawdopodobnie jest poddawany presji, działaniom, być może nielegalnym ze strony służb" - powiedział. Dodał, że gdy Marcin P. narzekał, że jego firma "jest rozbijana od zewnątrz", "w luźnych rozmowach zastanawialiśmy się na głos, że być może należy się zwrócić do kogoś zaufanego i opowiedzieć mu o tych wątpliwościach prezesa zarządu Amber Gold". "Wymieniliśmy, wymieniłem nazwisko pana Jacka Cichockiego" - przyznał Marat.

Marat, na wstępie przesłuchania, przedstawił historię swojej czterotygodniowej współpracy ze spółkami grupy Amber Gold.

"Uważam współpracę z Amber Gold za błąd w mojej drodze zawodowej, wykazałem się brakiem czujności, ale zdecydowanie wierzyłem, że linie lotnicze OLT mogą być awangardowym przedsięwzięciem na polskim i europejskim rynku" - powiedział Marat.

Jak mówił, wiosną 2012 r. zwrócił się do niego znany mu prywatnie Jarosław Frankowski, dyrektor linii OLT z propozycją, by stworzył dział komunikacji tych linii. "Wiedziałem wtedy, jak wygląda spółka OLT, była to dynamiczna firma, podbijająca rynek" - powiedział.

Świadek relacjonował, że najpierw odmówił, ponieważ pracował w radiu i zajmował się innymi rzeczami. Dodał, że po miesiącu, czy dwóch miesiącach odszedł z poprzedniej pracy i Frankowski zadzwonił jeszcze raz ws. współpracy z OLT. Marat zgodził się wtedy, ale dopiero od września.

"Pod koniec czerwca zadzwonił do mnie pan Frankowski, mówiąc, że nastąpiła sytuacja kryzysowa wokół firmy Amber Gold, coraz więcej jest publikacji negatywnych związanych z wątpliwościami dot. funkcjonowania tej spółki, rzutuje to również na linie lotnicze OLT i czy nie byłbym w stanie pomóc w zakresie PR" - opisywał Marat.

Dodał, że Frankowski zorganizował jego spotkanie z Marcinem P., który twierdził, że "grupa Amber Gold jest poddawana czarnemu PR" i jest to związane, jak uważał P., prawdopodobnie z tym, że linie lotnicze OLT "nadepnęły na odcisk spółce Skarbu Państwa, czyli LOT-owi".

"Wówczas (w momencie podejmowania współpracy-PAP) byłem przekonany o tym, że zarówno OLT, jak i Amber Gold to firmy uczciwe, skala przedsięwzięcia, rozmach funkcjonowania, tworzenie linii lotniczych OLT, to, że Amber Gold działała trzy lata, to, że prokuratura odmawiała, według mojej wiedzy na tamten czas, wszczynania postępowań związanych z Amber Gold, to wszystko uprawdopodabniało w moich oczach wersję pana Marcina P." - zeznał Marat.

Dodał, że podjął się opracowania strategii PR, opartej na pełnej transparentności i otwartości na media. "Przede wszystkim chodziło o opublikowanie pełnego bilansu za 2011 r., pokazania jak spółka zarabia, jakie ma przychody" - wyjaśnił.

Marat opowiadał, że gdy OLT ogłosiły upadłość, sytuacja "zaczęła się komplikować". Jak mówił, jego zaufanie do zarządu Amber Gold zupełnie upadło, gdy dowiedział się, że firma audytorska, która miała dokonać bilansu, nie przygotowuje takiego bilansu, że jest to nieprawda.

"Wtedy 1 lub 2 sierpnia podziękowałem za współpracę" - podał świadek.

POLECAMY

KOMENTARZE