KAS: Nowa służba może mieć problem ze skutecznością

aktualizacja: 02.03.2017, 07:22
Foto: Fotorzepa, Kuba Krzysiak

Pośpieszna reforma stawia pod znakiem zapytania legalność poboru cła i podatków. Może też powstać furtka dla kradzionych aut z zagranicy.

REDAKCJA POLECA

Od środy administracja skarbowa i celna działają jako zintegrowana Krajowa Administracja Skarbowa. Inaugurując jej działanie, wicepremier Mateusz Morawiecki w pompatycznym przemówieniu porównał ją do szabli, która ma odbić, co „obca przemoc wzięła". Chodziło o sprawniejszy niż dotychczas pobór danin publicznych i walkę z oszustami.

Wiele jednak wskazuje na to, że owa „szabla" od samego początku może nie ciąć, jak planowano. Przepisy porządkujące kompetencje organów mają bowiem luki.

Cło bez podstawy

Jednym z najbardziej ewidentnych przykładów jest opóźnienie w wydaniu rozporządzenia określającego kompetencje urzędów celno-skarbowych w Nowym Targu, Szczecinie, Opolu i Wrocławiu. Szczególnie istotna jest sprawa urzędu nowotarskiego, bo to on ma centralnie odpowiadać za pobór wszystkich należności od importu: cła, akcyzy i VAT.

Samo umieszczenie tych kompetencji w jednym urzędzie nie jest nowością. Jednak dotychczasowe urzędy celne, w tym nowotarski, w środę formalnie przestały istnieć. Weszły bowiem organizacyjnie w skład urzędów celno-skarbowych (UCS). Od środy nie ma zatem urzędu formalnie odpowiedzialnego za pobór należności od importu towarów spoza Unii Europejskiej.

Ministerstwo Finansów przygotowało projekt stosownego rozporządzenia. Minister Morawiecki nie zdążył go jednak podpisać przed 1 marca.

Bazy danych

Inna luka dotyczy celników zajmujących się akcyzą. Reforma przerzuciła jej pobór z urzędów celnych na skarbowe. Do tych urzędów zostali też przeniesieni celnicy, dotychczas zajmujący się akcyzą. Wiąże się z tym utrata statusu funkcjonariusza i zatrudnienie jako urzędnika „cywilnego". Protestują przeciw temu celnicy, wskazując na pogorszenie swojego statusu zawodowego, ale sprawa może mieć skutki także dla osób przywożących pojazdy z zagranicy.

Dotychczas celnicy zajmujący się akcyzą od samochodów mieli dostęp do baz danych działających w systemie Schengen, w których umieszczano m.in. dane o skradzionych samochodach. Pozwalało to przed naliczeniem akcyzy od auta z UE (warunkującego dopuszczenie do ruchu) sprawdzić, czy pojazd nie jest kradziony.

Dostęp do takich baz (zwanych SIS i VIS) miały tylko 233 osoby w Służbie Celnej i tylko 47 w urzędach skarbowych. Ustawa wprowadzająca reformę przewidziała w art. 233 przeniesienie takich uprawnień do urzędów celno-skarbowych, ale zapomniała o zwykłych urzędach skarbowych, od środy odpowiedzialnych za akcyzę. Zresztą nawet upoważnienia dla celników pracujących w UCS będą ważne tylko do końca maja.

OPINIA

Sławomir Siwy - przewodniczący związku zawodowego Celnicy.pl

Sprawa upoważnień do korzystania z baz danych o skradzionych samochodach pokazuje, że reforma administracji skarbowej jest wprowadzana naprędce i grozi zamętem decyzyjnym. Można mieć poważne wątpliwości, czy zgodne z prawem jest korzystanie od 1 marca z dotychczasowych upoważnień do dostępów do baz danych przez „ucywilnionych" funkcjonariuszy celnych przeniesionych do urzędów skarbowych. Jeśli ta sprawa nie zostanie rozwiązana do 31 maja, to może się okazać, że zniknie jedna z dotychczasowych barier dla przywozu kradzionych samochodów z zagranicy. Taka sytuacja tworzy jeszcze jeden argument przeciwko pozbawieniu części dotychczasowych celników statusu funkcjonariusza.

POLECAMY

KOMENTARZE