Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Afera taœmowa

Podsłuch generałów: Koniec sprawy, wštpliwości zostały

Maks Kraczkowski, były poseł PiS, złożył zażalenie na decyzję prokuratury o umorzeniu œledztwa.
East News/ Piotr Bławicki
Nie dowiemy się, czy po aferze taœmowej nielegalnie inwigilowano szefów służb. Sprawę ostatecznie umorzono.

Sšd Rejonowy Warszawa-Mokotów utrzymał w mocy decyzję prokuratury o umorzeniu głoœnego œledztwa dotyczšcego tzw. podsłuchu generałów – decyzja jest więc prawomocna. Wyjaœnienia wštpliwoœci domagał się były poseł PiS Maks Kraczkowski – obecnie wiceprezes PKO BP, jeden z pokrzywdzonych.

Pełnomocnik Kraczkowskiego mec. Krzysztof Wšsowski zarzucił prokuratorowi m.in., że nie zabezpieczył dowodów i dał wiarę oficjalnym zapewnieniom policji. Powodów umorzenia nie znamy. Sšd odroczył sporzšdzenie uzasadnienia na siedem dni – odpowiada biuro prasowe Sšdu Okręgowego w Warszawie.

Œledztwo wszczęto po artykułach „Służby tropiš spisek", „Generałowie na podsłuchu" w „Gazecie Wyborczej" opublikowanych w lutym 2015 r. Wynikało z nich, że po wybuchu afery taœmowej inwigilowano szefów służb specjalnych CBA, ABW, SKW oraz rzecznika CBA i posła Kraczkowskiego. Powodem miało być podejrzenie ówczesnego ministra spraw wewnętrznych (Bartłomieja Sienkiewicza), że mogli oni stać za nagraniami VIP-ów w restauracji Sowa & Przyjaciele.

Jednak Prokuratura Okręgowa w Warszawie œledztwo umorzyła. Uznała, że nie ma dowodów na inwigilację, a tezy o niej oparto na plotkach. Szkopuł w tym, że – jak wytknšł mec. Krzysztof Wšsowski – prokurator zbyt wšsko zbadał okolicznoœci sprawy, opierajšc się wyłšcznie na oficjalnych wnioskach o kontrolę operacyjnš kierowanš przez Biuro Spraw Wewnętrznych KGP do sšdu. Nie zweryfikował natomiast rażšcych rozbieżnoœci w zeznaniach policjantów, nie sprawdził nawet, czy konkretny samochód, który jeŸdził za pokrzywdzonymi (biała toyota yaris – red.), to auto służb operacyjnych.

Z uzasadnienia umorzenia œledztwa wiemy, że prokurator pytał operatorów komórkowych, czy policja, SKW oraz inne służby oficjalnie występowały o billingi numerów telefonów generałów i posła. OdpowiedŸ była negatywna, ale z powodów formalnych. Polkomtel i Orange nie ewidencjonujš takich zapytań, a Play odpowiedział, że numer jednej z pokrzywdzonych osób nie był billingowany. Prokurator oparł się też na zapewnieniach Bartłomieja Sienkiewicza, który miał zlecić podsłuchy – jako œwiadek „kategorycznie to zakwestionował".

Kraczkowski miał być inwigilowany „przy okazji" – dlatego że był znajomym Piotra Nisztora, dziennikarza „Wprost", który opisał aferę taœmowš (w restauracji Sowa & Przyjaciele kelnerzy na zlecenie biznesmena Marka Falenty nagrywali VIP-ów).

Natomiast wcišż badany jest przypadek Jacka Dobrzyńskiego, byłego rzecznika CBA. W œledztwie dotyczšcym „podsłuchu generałów" wyszło na jaw, że policjant z Gorzowa Wielkopolskiego nielegalnie sięgał po jego billingi. Interesował go tylko jeden dzień – 10 paŸdziernika 2014 r.

Warszawski prokurator uznał, że sprawa nie ma zwišzku z podsłuchami generałów i dlatego wyłšczył ten wštek do odrębnego postępowania i skierował do prokuratury w Gorzowie. Ta w sierpniu 2017 r. wszczęła œledztwo.

Dlaczego policję interesował akurat ten dzień? 9 paŸdziernika 2014 r. do póŸnych godzin popołudniowych odbywało się tajne posiedzenie sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Obecny na niej Paweł Wojtunik, ówczesny szef CBA, miał powiedzieć o swoich podejrzeniach, że jest œledzony. Sprawa stała się głoœna, opisał jš portal TVN 24.

Policjant z Komendy Wojewódzkiej w Gorzowie wystšpił o billingi komórki Dobrzyńskiego 12 grudnia 2014 r. Nie powinien tego robić, ponieważ nie było mu to potrzebne do prowadzonych przez niego spraw. Nieoficjalnie wiemy, że ów policjant zeznał, że zrobił to na polecenie przełożonego naczelnika. Billingi Dobrzyńskiego – co może dziwić – pobrano do operacyjnej sprawy gangu w Lubuskiem. Rzecznik CBA z tš sprawš nie miał nic wspólnego. W paŸdzierniku 2014 r. komendantem wojewódzkim w Gorzowie był Ryszard Wiœniewski, zaufany człowiek ówczesnego komendanta głównego policji nadinsp. Marka Działoszyńskiego, który pochodzi spod Gorzowa. „Podrzucanie" osób do spraw to znany sposób służb do nielegalnej inwigilacji.

W œledztwie prokurator uzyskał materiały ze sprawy operacyjnej, w której pozyskano billingi Dobrzyńskiego. Musiał wystšpić do MSWiA o zgodę na możliwoœć ich wykorzystania w sprawie.

– Podobnie sytuacja wyglšda w odniesieniu do przesłuchania funkcjonariuszy policji majšcych zwišzek ze sprawš. Aktualnie prokurator oczekuje na stanowisko MSWiA w tym zakresie – tłumaczy prok. Roman Witkowski, rzecznik gorzowskiej prokuratury.

Prok. Witkowski podkreœla, że policja – zgodnie z ustawš – ma prawo pozyskiwać dane telekomunikacyjne. – Przedmiotem prowadzonego œledztwa jest to, czy było to legalne. Pozyskanie danych telekomunikacyjnych nie jest równoznaczne z prowadzeniem podsłuchu i stwierdzenie, że numer rzecznika CBA „podpięto" do podsłuchów, nie znajduje oparcia w materiałach sprawy – podsumowuje Witkowski.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL